Wprowadzenie
Biografia
Najnowsze Artykuły
Albumy
Archiwum
Polecam
Kontakt
 

Dzień w Muzeum

 

Od paru tygodni na ekranach kin pokazywany jest bardzo kasowy film „Night at the Museum” Prawdę powiedziawszy to obecnie najbardziej kasowy film. Byłem na nim. Zabawna komedia z podtekstami. Można się nieźle ubawić, ale to nie jest powód, dlaczego o tym piszę. Nie jestem krytykiem filmowym ani nie pretenduję do takiego. Często podobają mi się filmy, które zawodowi krytycy przekreślają, często jest to dla mnie sygnałem, że film warto zobaczyć. Jeśli chodzi o „Night at the Museum” nawet nie znam ich opinii ani jej nie szukam. Tym razem powód zobaczenia filmu był zupełnie inny. Otóż do jego nakręcenia użyte zostały eksponaty z Royal Tyrrell Museum w Drumheller. Drumheller znajduje się ok. 130 km na wschód od Calgary i jest tak popularnym miejscem do pokazywania gościom czy rodzinie, np. z Polski jak w Ontario Niagara Falls czy CN Tower. Wybierałem się tam od dłuższego czasu, ale dopiero ten film zmobilizował mnie do tego. Chciałem na własne oczy zobaczyć szkielet ogromnego Tyranozaura, który na filmie zachowywał się jak rozbawiony piesek. Pełna nazwa to: ROYAL TYRRELL MUSEUM OF PALAEONTOLOGY. Jego lokalizacja to Midland Provincial Park (nie mylić z Midland w Ontario), nie daleko Drumheller. Nie sposób zabłądzić, gdy już dojedziemy do tego miasteczka, bo na każdym kroku spotykać można drogowskazy i figury dinozaurów.                         Przy budynku informacji turystycznej postawiono ogromną kilkudziesięciometrową figurę Tyranozaura. Jest pusta w środku, za jedyne 3 dolary można wejść po schodach i przez ogromną paszczę prehistorycznego potwora oglądać panoramę miasteczka i otaczających go wzgórz. Na drodze do muzeum można też napotkać niewielki sklep z autentycznymi szczątkami organizmów i kości sprzed milionów lat i je kupić na pamiątkę. Różni się to bardzo od skomercjalizowanego sklepu w Muzeum gdzie są typowe sztuczne pamiątki turystyczne. Polecam ten sklepik, który chociaż tak niepozorny na zewnątrz zawiera prawdziwe autentyczne skarby.

 Samo Muzeum założone zostało w roku 1985 i jest znane jako najlepsze muzeum i ośrodek badawczy tego typu na świecie. W roku 1990 Muzeum otrzymało status Royal (Królewskie) nadany przez królową Anglii Elżbietę II. Jego misja to, to zbieranie, kolekcjonowanie, konserwowanie, interpretacja i pokaz historii paleontologicznej ze specjalnym uwzględnieniem albertańskich odkryć prehistorycznych organizmów, które miliony lat temu zamieszkiwały te ziemie i ocean, który tu się znajdował. Muzeum jest pod opieką rządu Alberty.

Nazwane zostało dla uhonorowania człowieka imieniem Joseph Burr Tyrrell (1858 – 1957). Urodzony w Weston, Ontario, ukończył studia prawnicze w Upper Canada College i otrzymał uprawnienia od Uniwersytetu w Toronto. Lekarz zalecił mu jednak ze względu na zdrowie pracę na wolnym powietrzu wiec w roku 1881 dołączył do Geological Survey of Canada. Został znanym kartografem, geologiem i konsultantem kopalnianym. Odkrył nowy gatunek dinozaura - Albertosaurus  i złoża węgla kamiennego w Albercie w roku 1884. W kopalniach tych swego czasu pracowało wielu emigrantów z Polski.

Ekspozycje w Muzeum prezentują historię życia na ziemi od 3.9 bilionów lat, jak również paleontologów, którzy tę historię odkrywali. Pomiędzy eksponatami znajduje się 35 kompletnych szkieletów dinozaurów. Mogłem dotknąć ręką autentycznych kości gadów, które zamieszkiwały te ziemie przed setkami milionów lat. To było niesamowite wrażenie. Szkielety ustawione są w ten sposób jak by gady te żyły. Przedstawiają sceny z walki, pożywiania się, itp. Za nimi w tle namalowane są w pełnej skali obrazy całych gadów w tej samej pozycji, co szkielety. Daje to pojęcie o ich pełnym wyglądzie. Jest też kilka ekspozycji z modelami gadów w pełnym wymiarze wśród roślinności, jaka wtedy pokrywała ziemię. Wszystko w tajemniczym oświetleniu, zwłaszcza, gdy nagle znajdujemy się w głębinach prehistorycznego oceanu wśród ogromnych uzębionych kreatur tamtego okresu. Wspaniała jest też ekspozycja szkieletu ogromnego mamuta, którego atakują szkielety tygrysów szablo zębnych. W tle widać oblodzony krajobraz w bladym księżycowym świetle. Wspaniale pomyślana ekspozycja. Wszystko to daje wrażenie autentyczności i znajdowania się w środku wydarzeń. Przy wyjściu z pomieszczeń muzealnych znajduje się ciekawa waga. Nie ma na niej skali w funtach ani kilogramach tylko rysunki zwierząt. Można na niej stanąć i przekonać się jak malutcy wagowo jesteśmy w stosunku do zwierząt i stworzeń, które kiedyś zamieszkiwały naszą planetę. Przy samym wyjściu znajduje się szkielet autentycznego współczesnego bizona ucharakteryzowanego w biegu. Wydaje się on niezwykle mały w porównaniu z tym, co właśnie obejrzeliśmy.

Odwiedzenie tego muzeum daje ogromna perspektywę spojrzenia na nas, na naszą króciutka historie i naszą przemądrzałość. Na Ziemię, na której żyjemy tak krótką chwilę w porównaniu z jej wiekiem. Zastanawia, kto kiedyś będzie badał nas, jeśli cokolwiek zostanie z naszej przemądrzałej cywilizacji, kiedy Ziemię nawiedzi kataklizm podobny do tego, który zmiótł z powierzchni erę dinozaurów. Parę zwietrzałych kości i prawdopodobnie nic więcej. Komputery rozlecą się w proch, tak samo domy i budynki, samochody, statki, wszystkie techniczne wytwory cywilizacji, z których jesteśmy tak dumni. Po paru milionach lat nie zostanie nawet pył. Jaka cywilizacja pojawi się wówczas? Czy wszystko zacznie się od początku? A może tak właśnie ma być. Chyba potrzeba nam wszystkim trochę pokory przed światem, na którym żyjemy. Czujący się dziś niewielki mimo 186 cm wzrostu.

Marek Mańkowski

 

 6 styczen 2007

   

Marek Mańkowski

 Gazety: Goniec , Nowy dziennik (Nowy York)
©Marek Mańkowski