Wprowadzenie
Biografia
Najnowsze Artykuły
Albumy
Archiwum
Polecam
Kontakt
 

TRAGICZNE PRZEBUDZENIE w Calgary

 

Rzadko się zdarza by telefon w środku nocy z Polski przynosił dobrą wiadomość. Ten telefon był o 2:30 nad ranem. Wyrwał mnie z pierwszego snu, spojrzałem na zegarek przy łóżku, przeszedł mnie dreszcz. Dzwoniła Eliza. Jestem niepoprawnym optymistą, ale tym razem przez głowę przeleciały dziesiątki myśli o nieszczęściach, które mogły się wydarzyć w Polsce. Nic nie przygotowało mnie na wiadomość, którą otrzymałem. Włączyłem telewizor. CNN nic jeszcze nie przekazywało, BBC również. A to przecież nie mógł być żart czy plotka. Żadna chora myśl takiego żartu nie wymyśli. Kilka minut trwało zanim komputer załączył Internet. Najpierw strona 660 News radia z Calgary, za chwilę, TVN24 i wiadomość z nocnego telefonu potwierdza się. Niedowierzanie przekształca się w łzy bez kontroli płynące po policzkach. Nawet nie staram się ich wycierać by nie widziała żona. Ona też patrzy przez łzy na wiadomości przesuwające się przed naszymi oczami. Sen już nie przyszedł tej nocy, a nawet myśl o nim. Powoli wszystkie stacje zaczęły przekazywać tragiczną wiadomość, aż zajęła ona pierwsze miejsce w rozpoczynającym się dniu. Ten dzień minął nie wiadomo kiedy, a późnym popołudniem, ok. szóstej, spontaniczna myśl, by pojechać do kościoła. W drodze w samochodzie, słyszałem w radiu wywiad z konsulem honorowym Zygmuntem Potockim, który od wielu lat reprezentuje Polskę i jej rząd tutaj w Calgary. Mówił ze smutkiem o tym co się wydarzyło. A wydarzyła się tragedia o jakiej nigdy przedtem nie słyszano. W ciągu jednej chwili Polska straciła prezydenta, najwyższych dowódców wojskowych, posłów, ministrów. Dziewięćdziesiąt sześć osób nagle przestało istnieć. Szok zapanował na całym świecie. Szok zapanował w Calgary. Stacje telewizyjne i radiowe, kanadyjskie czy amerykańskie mówiły nie tylko o samej katastrofie, ale również o miejscu w którym się to wydarzyło, o Katyniu. O znaczeniu tego miejsca, o zbrodni sowietów na narodzie polskim, o powodach dla których delegacja rządowa z Prezydentem leciała do Smoleńska. Jeszcze nigdy tak wyraźnie nie określano w światowych mediach odpowiedzialności Rosji za wymordowanie tysięcy Polaków, elity narodu. Przypadek, czy splot okoliczności sprawił, że nowa elita polskiego narodu zginęła w tym samym miejscu. Tym razem nie było to zbrodnicze działanie sowieckich morderców, ale nie zmienia to faktu, że Katyń znowu zapisze się w naszej historii jako miejsce kolejnej tragedii narodowej.

Grupa przedstawicieli Polonii calgaryjskiej zebrała się w Sali parafialnej by ułożyć oświadczenie dla kanadyjskich mediów. Byli tam państwo Potoccy, p. Muszyński, p. Gorzkowscy, p. Lukwińska, p. Kraska, proboszcz Czesław Rybacki i inni. Trzeba przyznać, że zrobili wspaniałą robotę. Przygotowano oświadczenie dla mediów, w Domu Polskim przygotowano księgę kondolencyjną. Flaga polska z czarną wstęgą powiewała w połowie masztu.

W niedzielę o 11:00 odbyła się msza w intencji ofiar katastrofy. Był poczet sztandarowy kombatantów, Rycerze Kolumba, harcerze. Tłum wypełnił kościół. Przed mszą CTV i 660 News przeprowadziły krótki wywiad z p. Lukwińską, przewodniczącą Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskiego w Calgary i p. Potockim, Konsulem Honorowym Rzeczpospolitej Polskiej. Radio telewizja i prasa zdominowane były wiadomościami o tragedii, „Calgary Herald” na pierwszej stronie zamieścił zdjęcie Lecha Kaczyńskiego. Chyba po raz pierwszy Polacy nie politykowali tylko połączyli się w smutku i żałobie.

W poniedziałek w pracy, Kanadyjczycy od rana składali mi kondolencje. Nikt się nie śmiał nie opowiadał dowcipów. W lunch room panowała przez cały dzień cisza i powaga, chociaż wśród ponad dwudziestoosobowej załogi jest nas tylko dwóch Polaków.

Trudno otrząsnąć się z szoku, trudno nie myśleć o tym co się wydarzyło, ale też trudno nie zauważyć jak my Polacy łączymy się razem w nieszczęściu. Jak zapominamy urazy, politykę i złości. Stajemy wtedy razem, jeden Naród, jedno Serce, jedna Myśl. Szkoda tylko, że staje się tak tylko w obliczu narodowych tragedii. Pokazuje nam to jednak też, że nie jest z nami tak źle jak twierdzą niektórzy, że potrafimy być jednym narodem stojącym murem nie do przebicia i nie do zniszczenia.

W ciągu jednej chwili Polska straciła prezydenta, najwyższych dowódców wojskowych, posłów, ministrów. Dziewięćdziesiąt sześć osób nagle przestało istnieć. Cześć ich pamięci.

Jeszcze Polska nie zginęła…

Marek Mańkowski

 

 
   

Marek Mańkowski

 Gazety: Goniec , Nowy dziennik (Nowy York)
©Marek Mańkowski