Wprowadzenie
Biografia
Najnowsze Artykuły
Albumy
Archiwum
Polecam
Kontakt
 

W CALGARY OD NOWA

 

Fot.: Kasia Lewandowska

Mówią, że życie to nie teatr. A co gdy teatr zmienia czyje życie? Zmienia na dobre i złe? To właśnie wydarzyło się w Calgary. Wydarzyło się 3 lata temu, ale finał nastąpił w zeszłą sobotę. Marek Grzesiak i Iwona Auer z teatru AEPA, o którym pisałem już kilka razy wzięli ślub. W teatrze się poznali, w teatrze pokochali, w życiu zostali razem. Dla każdego z nich to życie od początku. Iwona była mężatką. Małżeństwo nie było udane, próbowała je ciągnąć, nie wyszło. Rozwiodła się. Marek miał podobną historię. Gdy poznał Iwonę był już w separacji z żoną. Mieli szczęście. Spotkać tak szybko podobną duszę, z którą chce się być przez resztę życia nie jest łatwo. Im się udało. Udało im się nie tylko to. Mają w sumie pięcioro dzieci. Przez trzy lata udała im się rzecz prawie niemożliwa. Wszystkie, duże już dzieci zaprzyjaźniły się ze sobą. Spędzają razem czas nie, dlatego ze musza, ale dlatego ze chcą. Byli wszyscy na ślubie i weselu. Uśmiechnięci i szczęśliwi.

 Córka Marka, najmłodsza, w białej sukience szła przed parą młodą sypiąc z koszyka płatki róż. Miejsce ślubu było wybrane nietypowo. W górach Kananaskis w miejscu gdzie organizacja pod nazwą „Alberta Easter Seals” prowadzi Camp Horizon. Jest to miejsce gdzie dzieci specjalnej troski maja, co roku cudowne wakacje. I jeszcze jedna piękna rzecz. Iwona i Marek w zaproszeniu ślubnym poprosili gości by ewentualne prezenty ślubne zamienili na dotacje dla tego miejsca właśnie i dla dzieci, które tu znajdują trochę szczęścia. To był piękny gest. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy na wielu weselach gościom przedstawia się listę, co maja kupić na prezent, albo ile pieniędzy maja włożyć do koperty by się zwróciło wesele...

Pogoda tego dnia była piękna. Ciepło, słonecznie. Mała burza kilka godzin przed imprezą przeszła szybko nie zostawiając nawet wielu kałuż. Ślub miał się odbyć o 16:30. Nie było daleko, ok. 60 km od Calgary, kilkanaście kilometrów od Brag Creek, gdzie Iwona i Marek mają piękny dom letniskowy, w którym AEPA miała niejednokrotnie swoje spotkania. Trafić było stosunkowo łatwo, Camp Horizon miał wyraźne oznaczenie przy szosie nr 66. Potem kawałek szutrowej drogi i pokazało się ładnie zagospodarowane miejsce, parkingi w lesie, drewniane stylowe kabiny, basen, super miejsce na wakacje. W dużym stylowym budynku znajdowała się sala restauracyjna, w niej zastawione stoły, udekorowane przez przyjaciółkę Iwony z pracy. Na zewnątrz, na skarpie z widokiem na góry i przełom rzeki Elbow stała udekorowana łukowa altana. W niej właśnie, wśród drzew, powiewu wiatru i ptaków, odbył się ślub dwojga ludzi, którzy się kochają. Byli wszyscy przyjaciele z Teatru AEPA, goście z Polski, ze Stanów. Świadkami byli Mira Starczyk, reżyser Teatru i Mirek Byczyński, przyjaciel Marka jeszcze ze studiów w Polsce, który specjalnie na tę okazję przyjechał z Winnipeg.

     

                                                                                                            

Podczas ceremonii ślubnej niespodziewanie i niezauważone przez wszystkich pojawiły się dwa kolibry. Te małe ptaszki wielkości dużego owada. Błyszczała w słońcu mgiełka ich błyskawicznie poruszających się skrzydełek. Na dobrą wróżbę.

A potem życzenia i kwiaty i dobry obiad i oczywiście tańce przy własnej dyskotece teatralnej. Bawili się i tańczyli i starsi i młodzież, wieczór zapadał i noc a muzyka grała i grała, stare i nowe melodie, na niebie święciły gwiazdy, a na ziemi dwoje szczęśliwych ludzi rozpoczynało nowe życie.

I ja tam byłem, miód i wino piłem...

Marek Mańkowski

"Goniec" Toronto  8 czerwca 2007

 
 
   

Marek Mańkowski

 Gazety: Goniec , Nowy dziennik (Nowy York)
©Marek Mańkowski