Wprowadzenie
Biografia
Najnowsze Artykuły
Albumy
Archiwum
Polecam
Kontakt
 

Następne pokolenia

 

Na naszych oczach następuje zmiana pokoleń. Często niezauważalna, nie myślimy, że oto na naszych oczach powstaje nowe. Z Polski wyjechałem 23 lata temu. Wyjechałem z żoną i dzieckiem. Jesteśmy pierwszym pokoleniem emigrantów. Ale przecież są w Kanadzie Polacy, którzy przyjechali tu dekady temu, tu urodziły się ich dzieci i tu urodziły się dzieci ich dzieci. Co wyróżnia nas od innych emigracyjnych nacji to utrzymanie naszych korzeni, naszego języka, naszej tradycji

Kasia Davis z domu Gorzkowska. Urodziła się w Kanadzie. Jej mama też. Jej babcia Marta Mańkowska przybyła do Kanady z wojenną emigracją. Kasia chodziła do szkoły w Kanadzie, miała kanadyjskich przyjacół, ale jej mama chociaż też już w Kanadzie urodzona nauczyła ją i jej dwóch braci, Marka i Michała polskiego języka i polskich korzeni. Kasia była i jest harcerką. Tak jak jej mama poświęciła polskiemu harcerstwu w Calgary większą część swojego życia. Dbanie o korzenie i pochodzenie nie powinno jednak powodować syndromu getta. Kasia miała też wielu przyjaciół nie tylko z polskiego kręgu. Przez jedną z koleżanek poznała zimą 2006 roku Chrisa Davis. No i stało się. Miłość od pierwszego wejrzenia, chociaż na początku myśleli że to tylko przyjaźń. Do dzisiejszego dnia trudno im spędzić nawet kilka godzin odzielnie. Dwa lata po poznaniu, w roku 2008 wzięli ślub.

Chris Davis urodził się w Nowej Szkocji w Port Hawkesbury, Cape Breton na atlantyckim wybrzeżu w roku 1977. Ma młodszego brata Jamie i siostrę Melisę Jak prawie wszyscy rdzenni mieszkańcy NS jego dziadkowie i pradziadkowie pochodzili ze Szkocji i z Irlandii. Po czwartym czy piątym pokoleniu zatarła się wiedza o przodkach i dla Chrisa Kanada jest miejscem skąd pochodzą jego korzenie. Wychował się w rodzinie w której rybołówstwo i polowanie stanowiły sposób na życie. Rodzinie chrześcijańskiej starającej się go wychować w chrześcijańskim duchu i tradycjach. Jego ojciec był bardzo wierzący, jego babcia dwa razy w tygodniu nauczała Bibli. Jest bardzo rodzinny. Prawie co dzień rozmawia z rodziną pozostawioną tak daleko, chociaż ciągle w tym samym kraju. Do Calgary przyjechał z ciekawości wraz z grupą kolegów 12 lat temu. Tak mu się tu spodobało że po krótkim powrocie do NS przyjechał tu z powrotem, już na stałe. Miał wtedy 21 lat. Nie wiedział że tu właśnie założy swoją własną rodzinę.

W 2008 roku przyszła na świat Paula. Powstała nowa rodzina. Bo rodzina to nie tylko poślubieni sobie mężczyzna i kobieta. Bez dziecka to tylko umowa dwojga ludzi. Dopiero dziecko nadaje sens i tworzy rodzinę. Wspólne dziecko. Nie wiem kto bardziej sie cieszył z przyjścia na świat małej Pauli – rodzice czy dziadek. Dziadek Adam, ojciec Kasi zupełnie „zwariował” na punkcie wnuczki. Taka to już widać domena dziadków. Czas płynął, Paula rosła, minęły dwa lata. Niby wszystko było OK, ale czegoś jednak brakowało. Czegoś z ważnej tradycji. Wiadomo już że Paula będzie mówić po polsku, że prawdopodobnie pójdzie w ślady mamy i babci, że będzie znać polską historię i polską tradycję.  Czego więc brakowało? Co odkładano? Wyjaśniła to prababcia Marta uczestniczka powstania warszawskiego obecnie w stopniu kapitana Wojska Polskiego. Powiedziała młodym: „chcę zobaczyć moją prawnuczkę ochrzczoną póki jeszcze chodzę po tym świecie”.

 17 października 2010 roku w kościele Św. Józefa,  640 19th Ave NW, Calgary, chrztu udzielił ksiądz dziekan Mariusz Sztuk. Niezwykły człowiek. Człowiek z prawdziwym powołaniem. Polak. Ksiądz, który może służyć za przykład. Kapłan i człowiek. Nie napuszony, oddany wierze i umiejący tę wiarę przekazać. Pytałem ks. Mariusza jak często odprawia mszę, jak długo pracuje w ciągu dnia. Z tego co odpowiedział wynikało że niewiele ma czasu dla siebie. Powiedziałem mu że musi być bardzo zapracowany. Odpowiedział że trudno nazwać pracą to co sprawia przyjemność. Jednocześnie ks. Mariusz jeździ „Harleyem” i jest wielkim zwolennikiem sportu. Obiecał mi wywiad na początku listopada. Myślę, że to będzie ciekawe.

Po mszy i chrzcie, tradycyjnym, katolickim (Paula ani razu nie zapłakała) wszyscy goście spotkali sie na obiedzie w Polonez Caffe w Domu Polskim. Obiad, bufet szwedzki, był pyszny.

Tradycji, naszej polskiej, chrześcijańskiej i katolickiej stało się za dość. Małżeństwo Kasi i Chrisa, chociaż wydawałoby się że z dwóch różnych kultur stało się nasze i swojskie. Tradycja chrześcijańska połączyła w jedno dwoje ludzi z różnych stron świata, chociaż z jednego kraju. Jednocześnie nasza polska tradycja też będzie dalej trwała pomimo kolejnego już pokolenia. Bez korzeni jesteśmy zawieszeni w próżni. Rolą rodziców i dziadków i pradziadków jest te korzenie przekazać młodemu pokoleniu. Przekazać skutecznie.

Marek Mańkowski

 

 
   

Marek Mańkowski

 Gazety: Goniec , Nowy dziennik (Nowy York)
©Marek Mańkowski