Wprowadzenie
Biografia
Najnowsze Artykuły
Albumy
Archiwum
Polecam
Kontakt
 

NA TEN NOWY ROK…

 

"Vox Populi"

 Święta minęły i Nowy Rok się zaczął. W tym, a właściwie już w zeszłym roku Święta Bożego Narodzenia w calgaryjskiej Polonii obfitowały w wydarzenia. Opisywałem Opłatek w Domu Polskim, wspominałem o Opłatku w Sali Parafialnej, ale to nie było wszystko.

"Cantate Deo"                                                                                                "Gaudete"

   chór dzieciecy                                                                                         "Harfa" 

W to Boże Narodzenie mieliśmy okazję kilka razy z rzędu słuchać kolęd w wykonaniu dwóch chórów dorosłych, jednego dziecięcego, grupy młodzieżowej Cantate Deo i zespołu Gaudete. Każdy zespół mógł zaprezentować swoje kolędy w różne dni i godziny podczas mszy. Było to miłe urozmaicenie i przyjemność i tym większe wprowadzanie w prawdziwie świąteczny nastrój. Wielkie podziękowania należą się księdzu proboszczowi Czesławowi Rybackiemu za umożliwienie tych koncertów i udostępnienie Sali Parafialnej na próby. Ksiądz proboszcz bywał też częstym gościem na tych próbach i widać było, że jest zaangażowany w to całą duszą. Dzięki temu i dzięki zaangażowaniu tak wielu osób: dzieci, rodziców, sióstr zakonnych, ludzi talentem muzycznym i organizatorskim, dzięki poświeconemu czasowi idącemu w wiele, wiele godzin spędzonych na próbach, finał w ostatnią niedzielę dał nam prawdziwą ucztę muzyczną w duchu świątecznym. Jasne, że malkontenci będą wytykać błędy i każde potknięcie i każde odejście od perfekcyjności, ale pamiętać przede wszystkim należy, że ci wszyscy ludzie którzy wystąpili na „scenie” kościoła dali swój czas, chęci, talent i duszę by dać szczęście odbioru największego dobra ludzkości: muzyki i śpiewu. Chór HARFA prowadzony przez panią Barbarę Orłowską jest znany od lat calgaryjskiej Polonii, zespół GAUDETE pod kierownictwem Krzysztofa Barańskiego jest również znany ze swoich wystąpień, wszyscy znają śliczne młodziutkie dziewczyny z zespołu CANTATE DEO, który to zespół prowadzi Irena Miazga, zespól dziecięcy pod kierownictwem sióstr zakonnych to nasi najmłodsi calgaryjscy milusińscy. Śpiewają tak wzruszająco, że w niejednych oczach pojawiają się łzy. To te dzieci stanowią naszą tutaj przyszłość i od nich zależy czy polskość i polski język i polska religia będzie kontynuowana tu na obczyźnie. Brawo dla rodziców i dla Sióstr Zakonnych. Zupełnie nowym zespołem jest chór VOX POPULI, który powstał spontanicznie na bazie organizowanej przez nową emigrantkę Beatę imprezy pt. BIESIADA. A tak się to zaczęło:

„…Na początku był pomysł. Zrobimy BIESIADĘ. Zbieranie osób, które zechciałyby śpiewać w nowym projekcie zajęło ok. dwóch miesięcy. A potem spotkaliśmy się po raz pierwszy. W połowie października 2009.

Na pierwszym spotkaniu p. Marzena Kulaga oraz p. Irena Miazga wyszły z propozycją abyśmy poza biesiadą stworzyli zespół śpiewający Kolędy na Boże  Narodzenie. Pomysł był doskonały.

Grupa przyjęła nazwę VOX POPULI (głos ludu) .Śpiewają w niej zarówno „biesiadnicy” jak i osoby spoza grupy biesiadnej.

Zaczęły się intensywne próby. Przez dwa miesiące spotykaliśmy się i ćwiczyliśmy …

Efekt końcowy przeszedł wszelkie nasze oczekiwania. Udało nam się zorganizować grupę 32 osób śpiewających w tym dwoje solistów P. Marzena Kulaga i p. Bogdan Maciejewski oraz zespół instrumentalny złożony z trzech muzyków Michała –organy i keyboard, Bjorna- trąbka i  Tomka – skrzypce. Kierownikiem muzycznym grupy a także dyrygentem jest p. Irena Miazga. Pierwszy występ grupy VOX POPULI odbył się 13 grudnia w Domu Polskim (Opłatek).    Następny i kolejny w polskim  Kościele pod wezwaniem Matki  Bożej Królowej Pokoju w Calgary”.

Wszystkie osoby biorące udział w projekcie VOX POPULI  zasługują na słowa uznania ale nie sposób wyliczyć wszystkich na łamach gazety, tak samo jak i członków pozostałych zespołów.

 

Mój „ulubiony” zespół HARFA dał tym razem naprawdę dobry popis góralskich kolęd, a gdy do ostatniej z nich dołączył się nowy chór VOX POPULI dało to niepowtarzalny efekt.

Tym bardziej zaskoczony zostałem po zakończeniu mszy i występów. Jeszcze w kościele, po Mszy „napadła” na mnie członkini chóru HARFA, pani Marta i zepsuła mi cały świąteczny nastrój tego wieczoru. W bardzo napastliwym tonie poinformowała mnie, że ona nie pozwoli abym się źle wypowiadał na temat HARFY, i że ona to mi dopiero pokaże i żebym bardzo uważał i że w ogóle nie znam się na muzyce, wiec po co zabieram głos. Hm…pewnie, że się nie znam, nie raz o tym pisałem, ale to nie znaczy, że mi się coś może podobać lub nie, jak każdemu z nas. W chórze HARFA najbardziej nie podobało mi się to, że pomimo wieloletnich prób nie potrafili śpiewać chórem, co akurat nie jest winą śpiewających, wśród których jest wielu naprawdę dobrych. Ostatni występ był jednak bardzo udany i „występ” pani Marty to przysłowiowy „Filip z konopi”.  W swojej tyradzie pani Marta zarzuciła mi nawet, że skoro dobrze napisałem o jej bracie, który prowadzi restaurację na Śląsku to na pewno moje pisanie jest tendencyjne (????????). Smutne też jest to, że właśnie w Kościele, w czas Bożego Narodzenia, kiedy ludzie powinni przebaczać sobie wszystkie urazy, doszło do takiego incydentu. W każdym bądź razie mogę się teraz na pewno spodziewać przynajmniej anonimów, a jeśli dojdzie do eskalacji, to zawsze jest policja. Po Mszy i występie było spotkanie w Sali Parafialnej, na które wszyscy występujący przynieśli przeróżne specjały na szwedzki bufet. Niespodziewanie na salę wszedł gitarzysta i całkiem spontanicznie zaczęło się ponowne śpiewanie kolęd w wykonaniu wszystkich obecnych. Nastrój powrócił. Zapraszam wszystkich na stronę Internetową www.ploty.com Eli Rysz, gdzie można posłuchać na żywo wszystkich występujących.

Współczuję ludziom, którzy nie potrafią wsłuchać się w atmosferę wydarzeń, tylko analizują każde potknięcie i niedokładność i uważają się za alfę i omegę. Oprócz pani Marty byłem też tego świadkiem na noworocznym obiedzie i zostawiło to duży niesmak. Dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią cieszyć się chwilą, cieszyć z prób innych, którzy chcą dać nam przyjemność, wziąć za dobrą monetę to, co dają nam inni, zupełnie przecież bezinteresownie.

Mam nadzieję, że w tym Nowym Roku, chociaż część malkontentów przemyśli swój „sposób na życie” i stanie się bardziej życzliwa dla innych. Niektórzy, co prawda twierdzą ż Nadzieja to Matka głupich, ale jednak Matka kocha swoje dzieci…

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU DLA WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW

 

 
   

Marek Mańkowski

 Gazety: Goniec , Nowy dziennik (Nowy York)
©Marek Mańkowski