Wprowadzenie
Biografia
Najnowsze Artykuły
Albumy
Archiwum
Polecam
Kontakt
 

MUSISZ UMRZEĆ…

 

 

Do pracy, do domu, do szkoły. Po pracy czy szkole siadamy przed telewizorem, czasem pójdziemy do restauracji, czasem czytamy książkę. Wpędzamy się w kierat ciągłego pędu za pieniądzem, za kupowaniem rzeczy, które nie zawsze są nam potrzebne, ale sąsiedzi je mają to my też chcemy je mieć. Większy telewizor, lepszy samochód, większy dom.

Pół biedy, jeśli pogoń za tymi rzeczami sprawia wam satysfakcję i przyjemność. Gorzej, gdy powoduje to tylko ciągłe narzekania. Na brak czasu, na zmęczenie, na kierat, na obowiązki, na to, że jesteśmy zmuszeni do życia w ciągłym pośpiechu.

Otóż mam dla państwa wiadomość. To nie prawda. To nie prawda, że cokolwiek musimy. Tak naprawdę to musimy tylko umrzeć. Cała reszta wynika z tego, że coś chcemy. Ktoś powie, że musimy płacić podatki. Nie musimy. Podatki są konsekwencją tego, że chcieliśmy zarobić pieniądze. Czy musimy płacić mortgage? Nie musimy. To jest konsekwencja tego, że chcieliśmy mieć dom. Czy musimy opiekować się dziećmi? Odkładać na ich szkołę, kupować im zabawki? Nie musimy. Chcemy. Bo tak wypada, bo chcieliśmy mieć dzieci, bo je kochamy. Ciągle jednak, obojętne z jakiego powodu, wynika to z chcenia a nie z musu. Wszystko, o czym nie pomyślimy, co tylko nam przyjdzie do głowy wynika nie z musu a z konsekwencji chcenia. Nawet oddychanie czy inne czynności fizjologiczne wynikają z tego że chcemy żyć. Są konsekwencją tego chcenia.

Bóg dał człowiekowi wolną wolę. To znaczy, że nie chciał robić z nas bezwolnego automatu. To znaczy, że chciał byśmy w niego wierzyli, dlatego że chcemy. Ile razy słyszymy jak ktoś mówi że „musi iść do kościoła”. Nie musi. Powinien tam iść tylko dlatego że chce. Każdy inny powód jest obrazą Boga

Teraz w zależności od tego co chcemy i jak do tego podchodzimy, jest nam z tym wygodnie lub nie. Jeśli kogoś kochamy, to chcemy mu robić przyjemność i jest nam z tym dobrze. Czasem chcenie ma dla nas różne pułapki. Np. chcemy się napić, a tu na drugi dzień kac. Czyli przyjemność zamieniła się w nieprzyjemność. Czy musimy mieć kaca i cierpieć? Nie musimy. Mogliśmy nie pić.

Najlepiej dla wszystkich jest gdy swoim chceniem sprawiamy przyjemność, radość czy ulgę innym. Czy musimy pomagać. Nie musimy. Ale gdy chcemy to otwiera się cały nowy świat przeżyć i radości dla wszystkich. Oczywiście do tego trzeba być jeszcze człowiekiem.

Ludźmi, którzy zawsze dają są artyści. Jedyny warunek to by pokazywali swoją sztukę innym. Ci, którzy piszą wiersze lub malują tylko w zaciszu swoich domów nie wychodząc ze swoją twórczością do ludzi, są jak egoistyczni pustelnicy. Nie każdy potrafi tworzyć. Większość nie potrafi. Ale prawie każdy potrafi sztukę odebrać i odczuć, nawet jeśli nie wie na czym to polega, nie wie jak zbudowany jest wiersz, nie wie jaką techniką został namalowany obraz. Ważne jest odczucie i prawdziwy artysta potrafi to odczucie przekazać swoją twórczością.

16 i 17 maja, w sobotę i w niedzielę, w kawiarni Domu Polskiego odbyła się wystawa malarstwa polonijnych artystów w Calgary, od niedawna zrzeszonych w Związku Polskich Artystów. Swoje prace wystawiali:

Katarzyna Anna Adrian

Beata Blarowska

Agnieszka Evenson

Adam Glodkiewicz

Teresa Godzic

Thomas Gorecki

Mirek Maciejewski

Tom Milosz

Maria Teresa Olszewska Hopkins

Gosia Wozniak

Były to obrazy różnych stylów i w różnym stopniu zaawansowania. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. A może zamiast wydawać pieniądze na kolejne nowinki techniczne czy „złote klamki” kupić taki obraz i za jednym zamachem sprawić przyjemność sobie i artyście. Wystawa miała duże powodzenie. Odwiedziło ją wiele osób. Czy coś kupili? Nie wiem. Mam nadzieję, że tak. Wisi u mnie na ścianach kilka obrazów artystów, którzy zaczynali malować w połowie lat dziewięćdziesiątych. Nikt wtedy jeszcze o nich nie słyszał. Dziś są znanymi artystami których prace kosztują tysiące dolarów. Kto wie, może i tutaj rozwiną się talenty na miarę światową.

Nie będę wydziwiał i oceniał wystawionych obrazów. Jedne mi się podobały bardziej inne mniej, inne wcale. Ale było to moje osobiste odczucie i mój własny odbiór.

Śmieszą mnie ci, którzy twierdzą, że ktoś się nie zna, bo lubi coś innego: inną muzykę, inny styl. Ilu ludzi tyle gustów, ale zarozumiałość wielu chcących narzucać innym swój pogląd jest wręcz żenująca. Zarozumiałość i zawiść. Powoduje ona, że wielu początkujących artystów chowa się w zaciszu domów i nie wychodzi ze swoimi pracami na zewnątrz. To wielka strata dla nas wszystkich.

Marek Mańkowski

 

Marek Mańkowski

 Gazety: Goniec , Nowy dziennik (Nowy York)
©Marek Mańkowski