Wprowadzenie
Biografia
Najnowsze Artykuły
Albumy
Archiwum
Polecam
Kontakt
 

Tytuł artykułu

KROWA ROMANA

Były takie czasy w Polsce, że kto miał możliwości to kupował całego czy pół świniaka i mięso wychodziło wtedy dużo taniej i po prostu było. Te same warunki odnoszą się do całego świata. Kupując większą ilość płacimy mniej, kupując coś, co jest nieprzetworzone, zaoszczędzamy. Tak samo jest z mięsem w Albercie. Jeśli ktoś ma możliwości i miejsce, może sobie kupić na aukcji krowę, byka, czy cielaka i samemu go oporządzić, czyli prosto mówiąc zabić, wypatroszyć, oskórować, poćwiartować, wytrybować i zamrozić do dalszego użytku. Wołowina, czy cielęcina tak kupiona jest w cenie nie porównywalnie mniejsza niż kupowana w sklepach. Jedyny problem to taki, ze nie każdy potrafi sam to wszystko zrobić. No i stek w sklepie nie ma oczu i w żaden sposób nie jest podobny do cielaczka czy jałówki, kupując go nie myślimy, że to kiedyś żyło i biegało

W ubiegłą środę tradycyjnie, jak co tydzień w Innisail aucion mart jest wyprzedaż bydła, zdecydowałem kupić " open " tj. niezapłodnioną jałówkę na mięso - letnie B/BQ - no i trafiłem dobrze, była młoda około 1.5 roku nie zbyt spasiona, ale i nie chudzielec w sam raz a wiec kupiłem, załadowałem do mego traylera z zamiarem potrzymania około miesiąca żeby system karmienia był po mojemu i żebym wiedział, co jem, tym bardziej ze przed miesiącem kupiłem stara i kulawa krowę dla psów, ale jeszcze żyje a wiec myślę ze w towarzystwie będzie im z sobą OK. Wypuszczam młódkę z traylera na padok - rooozejżałaaa, sie spojrzała na potencjalną sublokatorkę iiiiii głowa do góry ogon też pionowo i bieg wokół płotu

Znasz padok to ten za wybiegami dla koni - około 10ciu a.- stanęła w południowo zachodnim kornerze - nie ma drzew biegnie do północnego rogu - sa drzewa i tu pierwsza niespodzianka dla mnie - krowa skoczyła bez wysiłku czy rozbiegu całkiem nie typowo dla tego gatunku! a raczej jak sarna, no, ale znalazła sie na padoku z końmi, towarzystwo jej nie odpowiadało no i widać mało miejsca dla tak utalentowanego skoczka - następny północny narożnik hyc i krówka z ogonkiem w górze pobiegła w las / po cichu pewnie sie śmiała ze mnie oszwabiła / ja z kolej sie spiąłem, bo myślałem ze będę musiał ja ściągać od sąsiada, bo tam krowy a ze było już późno dałem spokój, w czwartek osiodłałem Twistera i na wszelki wypadek w kaburę wrzuciłem mały winchester 357 magnum, Marek takiego czegoś jeszcze nie doświadczyłem z krowami no a jakie takie doświadczenie mam, las około 20tu akrów, śnieg w lesie głęboki wiec szybko zorientowałem sie ze krówka jest, ale ch.....a chytra, po tym jak kluczyła zorientowałem sie ze bawi sie ze mną w ciuciubabkę

całkiem jak sarna lub jeleń po zjeżdżeniu konia do piany na bokach przedzieraniu sie przez gęstwinę i podrapaniu twarzy miałem już dosyć w końcu podszedłem do zabawy jak do polowania no i ja zaskoczyłem, teraz już wiedziałem ze konwencjonalną metoda jej z lasu nie wyrwę a wiec wyszarpnąłem winchester z kabury wymierzyłem i BAM i masz babo placek albo zbyt szybko, może koń sie ruszył zresztą trząsłem sie ze złości dość ze bich  sie zachwiała i jak pijany po lace zataczając sie prysnęła w las, pogoniłem za nią, ale teraz było jeszcze trudniej już wiedziała, czego sie pomnie spodziewać i możesz sie domyślić dalszego rezultatu " mego polowania " krwi na śniegu nie było a wiec przypuszczam ze był rykoszet - miałem już dosyć koń też już stawał a wiec wróciłem do domu.

 

W piątek i sobotę mieliśmy - 25 stopni i spadło trochę śniegu w niedziele temperatura około - 10 a wiec w południe wyruszyłem znowu, ale tym razem na nogach i z 7 mm - wyobraź sobie ze po jakiejś pól godzinie nie wytrzymała nerwowo chować sie w gęstwinie i złapałem pierwszy ślad ta ch.....a wodziła mnie za nos po lesie przez 3 godz. w pewnym momencie doszła do moich śladów i wyobraź sobie nie przecięła ich - no to już nie jak domowy zwierzak! wiedziałem ze muszę zmienić metodę polowania i zamiast following zrobiłem koło zmyliłem ja i poniekąd naprowadziłem na gąszcz, ale mały terytorialnie po to żeby ja przychwycić na otwartej przestrzeni jak już ją miałem gdzie chciałem a powym nie byłem, bo czytając ślady na śniegu tylko przypuszczałem ze ona tam jest a wiec wziąłem szanse zatoczyłem koło w druga stronę i skradając się sie wszedłem na nią ch....a oglądała sie na swoje ślady spodziewając się sie tam mnie tym czasem ja z drugiej strony miałem ja jak na dłoni no i z giwera wparta w ramie spokojnie czekałem żeby odwróciła głowę tym razem chciałem być pewny strzału, jeżeli bydle może wyrazić zdziwienie to ja to zdziwienie odczytałem w jej oczach jak niechcący trąciłem gałąź zaszeleściło tam gdzie ona sie tego nie spodziewała BAM, ja do niej z nożem a to bydle z kula miedzy oczyma jeszcze próbowała na kolana i chodu no tym razem tego było za wiele byłem zbyt blisko na takie kawały następny BAM z tyłu głowy zakończył polowanie! krowa wróciła do domu na łańcuchu z tyłu za traktorem no i zaczęła sie harówa, ale bydlak wisi a jak przyjdzie czas kroić Marcin pomoże, jedno jest też pewne ze każdy stek, który będę jadł to z nie pomierną satysfakcja

 

Pozdrowienia, Roman Kneblewski

(Na podstawie listu od Romana Kneblewskiego zredagował Marek Mańkowski)

 
 
   

Marek Mańkowski

 Gazety: Goniec , Nowy dziennik (Nowy York)
©Marek Mańkowski