Wprowadzenie
Biografia
Najnowsze Artykuły
Albumy
Archiwum
Polecam
Kontakt
 

Jeszcze o Kombatantach w Calgary

W ostatnią niedzielę, 20 lutego odbyło się kolejne comiesięczne zebranie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów Koło nr 18 w Calgary. Tradycją jest, że zawsze na początku zebrania, czcimy minutą ciszy tych, co odeszli na wieczną wartę. Dzięki naszemu Prezesowi Janu Krasce, jest to zawsze pełna minuta. Nie 20 czy 30 sekund jak to przeważnie bywa. To też ma znaczenie w tym świecie pełnym pośpiechu. Pisałem ostatnio o szacunku dla wieku. O tym jak ważne jest byśmy pamiętali o naszych seniorach i jak to świadczy o nas. Otóż powstała inicjatywa, by delegacja Koła odwiedziła tych z pośród naszych członków, których wiek nie pozwala już na regularne uczestnictwo w zebraniach i pracach Koła, złożyła im życzenia Noworoczne i przekazała skromne upominki (bombonierki, karty z życzeniami) od nas wszystkich i starych i tych młodszych, którzy chcą kontynuować tradycję SPK. Nie chodziło tu wartość finansową upominków tylko przede wszystkim o pamięć. Zgłosiło się kilka osób. Odwiedzono tych ludzi i wartość tego czynu przeszła wszelkie oczekiwania. Łzy w oczach twardych ludzi, którzy przeszli już piekło na ziemi mówią same za siebie. Taki skromny gest, a tak wiele przyniósł dobrego. To jest właśnie ten szacunek dla wieku, dla pamięci o naszych seniorach, o ich dla nas poświęcenia. W ferworze codziennego życia, pogoni za blichtrem tego świata, za władzą lub jej namiastką, za pieniędzmi, często zapominamy o tym, co tak naprawdę jest najważniejsze: pamięć skąd jesteśmy i świadomość, dokąd idziemy.

Na ostatnim zebraniu wszystkich kół SPK w Kanadzie powstały głosy by zróżnicować członków tej organizacji. By podzielić ich na młodszych i starszych. Początkowo przekonało mnie to. Myślałem, że to może dobry pomysł, by wyróżnić tych, którzy przeszli prawdziwą drogę wojny od tych, którzy czasem nie wiedzą nawet, z której strony jest wylot lufy wojskowego karabinu. Przekonało mnie jednak później to, co powiedziała na ten temat Pani Aniołczyk, która była jednym z delegatów na ten zjazd. Że organizacja SPK jest jedna. Że powinna podtrzymywać tradycję i dorobek tych, którzy ją założyli. Że rozdzielenie chociażby tylko wizualne młodszych od starszych spowoduje alienację młodszego pokolenia. Spowoduje podział. Podział w czasie, gdy tak potrzebna jest integracja. Gdy coraz więcej starych wiarusów odchodzi, gdy młodzi przejmują „pałeczkę”, nie zawsze czując związek z tą tradycją poprzedniego pokolenia.

Dom Kombatanta w Winnipeg, stary budynek, zadłużony, z zagrożeniem przejęcia przez miasto za niezapłacone podatki. Z przeciekającym dachem, na progu ruiny. Zajęli się nim młodzi (najstarszy ma chyba 30 lat). Wzięli pożyczkę, naprawili dach, zapłacili zaległe podatki, wyremontowali, co można. Dzięki im za to. Zachowali i uratowali od zniszczenia kolejny polski ślad na obcej ziemi. Ale… By zwrócić pożyczkę, Dom musi zacząć przynosić jakieś dochody. Młodzi zaczęli organizować w nim, co tydzień zabawy i dyskoteki. Nic w tym złego. Potrzebne są pieniądze na utrzymanie, na rozwój. Tylko, że… Ta młoda grupa chce zmiany nazwy. Twierdzą, że w ogłoszeniach o dyskotece „Dom Kombatanta” nie brzmi dla młodzieży zachęcająco. Ze trzeba wymyśleć coś nowego. Inną nazwę dla organizacji, która staje się coraz młodsza wiekiem.

I nagle uświadomiłem sobie słysząc to wszystko, że pomysł różnych uniformów dla starych i młodych może przejść z wyróżnienia starszych do ich degradacji. Do zmiany założeń, tradycji i kontynuacji. Do puszczenia w niepamięć dorobku i tych, którzy stworzyli polskość w Kanadzie. Tradycja, to pamięć i kontynuacja. Nie zaprzepaszczajmy tego.

W styczniu zatwierdzona została zgoda miasta na rozbudowę domu Polskiego w Calgary. Nareszcie. Teraz wreszcie może ruszyć budowa obiecanego miejsca dla naszych weteranów. Widziałem plany. Są rewelacyjne. Ma być sala na ok. 120-160 osób, ze sceną, pomieszczenia w na dole gdzie będzie mieściła się Izba Pamięci z historią Kombatantów i innych polskich organizacji w Calgary, szklane gabloty z mundurami różnych formacji, z pamiątkami, odznaczeniami. Takie małe muzeum. Pomiędzy piętrami ma być winda, która umożliwi starszym z korzystania w pełni z tego nowego miejsca. Dobrze się stało, że realizacja tego projektu wreszcie się zaczyna, chociaż z takim opóźnieniem.

Mówiąc o jeszcze Domu Polskim. Od lat znajdowała się tutaj siedziba Konsula Honorowego. Miejsce jak najbardziej logiczne i wszyscy wiedzieli gdzie go szukać. Komuś jednak to przeszkadzało. Do władz polskich poszedł list, rzekomo napisany przez właścicieli Domu Polskiego, że nie życzą sobie by Konsulat Honorowy miał tutaj swoją siedzibę. Piszę „rzekomo”, bo okazało się, że nie wiadomo w rezultacie, kto ten list napisał. Prezes Stowarzyszenia Polsko – Kanadyjskiego, które jest współwłaścicielem twierdzi, że nic o tym nie wie, Kombatanci na pewno tego nie zrobili, więc kto? Efektem tego listu jest to, że Konsulat znikną z Domu Polskiego decyzją władz polskich. Ambasada nie chce na razie ujawnić autora listu. Miejmy nadzieję, że to się zmieni. Zostanie wystosowany specjalny list dla wyjaśnienia tej nieprzyjemnej sprawy.

Marek Mańkowski 

W poprzednim „Gońcu” w Trybunie Czytelników ukazał komentarz do mojego wcześniejszego artykułu o kombatantach. Odpowiem starym przysłowiem „Uderz w stół …”  . Autor komentarza, Szymon Apanowicz jest Przewodniczącym Rady Dyrektorów Domu Polskiego w Calgary

 

 
   

Marek Mańkowski

 Gazety: Goniec , Nowy dziennik (Nowy York)
©Marek Mańkowski